Aktualności

Gdy kobieta pragnie zmiany, musi coś zmienić…

Kiedy przyszła do mnie po raz pierwszy ubrana była w dopasowany płaszcz tuż za kolana w kolorze ciepłego beżu i brązowe zamszowe botki. Skórzana torebka na długim pasku informowała taktownie, że jest z najwyższej półki.
Nic tu nie było z demonstracji ale moje oko w jednej chwili wyczuło markę przez duże „M”…
– Potrzeba  wierzchniego ubrania, czy sukienka sprowadziła panią do mnie? – spytałam, by rozpocząć rozmowę…
Rozejrzała się po pracowni, usiadła i rozpoczęłyśmy rozmowę.
– Czy zdarzyło się pani, że klientkom tak nudzą się dotychczasowe ubrania, że muszą zmienić swoją garderobę? – zaczęła patrząc na mnie przenikliwie
– Może panią zaskoczę ale ja też jestem na tym etapie, że w ubraniach, które wcześniej lubiłam, czuję się jak w pancerzu, coś mi w nich przeszkadza, jakby uwierały.
– To się cieszę, że to nie tylko ja, że to nie jest fanaberia – odpowiedziała wyraźnie zadowolona.
Rozmawiałyśmy, że ubiór to część nas, że musimy się w nim czuć jak w drugiej skórze. Rozmowa trwała a ja wyłapywałam między zdaniami to, co mi się przyda przy projektowaniu ubrania dla niej.
Rozmiar, wzrost, dekolt lub jego brak, sposób wszycia rękawów, długość, to sprawy istotne ale oczywiste z reguły, najważniejsze ukryte jest w emocjach, w potrzebach często nienazwanych.
– Często wyjeżdżam zawodowo i prywatnie, muszę być starannie ubrana i te beże, niebieskości, ecru wydawały mi się dotąd bezpieczne i eleganckie. Właściwie poza tymi kolorami mam jeszcze granatowe kostiumy i kilka sukienek. I to by było na tyle. Wszystko w podobnej kolorystyce, spokojne, takie ułożone i trochę nudne.
Zdecydowanie muszę coś zmienić, bo się chyba uduszę – powiedziała z uśmiechem.
Od czego zaczniemy? – spytałam
Od wiosennego płaszcza  w zdecydowanym kolorze i sukienki na różne oficjalne okazje. A potem pomyślimy…
Obejrzała cienkie jednokolorowe wełny, szlachetne bawełny z nadrukowanymi wzorami i kilka innych w różnych kolorach. Wybrała piękny odcień szmaragdu, w którym wyglądała zjawiskowo. Do tego dobrałyśmy guziki kupione od antykwariuszki, z którą współpracuję.
A sukienka?… prosta, klasyczna, z rękawek do łokcia w kolorze pudrowego różu.
Ale niech w niej będzie jakiś akcent, detal, który jest domeną pani marki – powiedziała, gdy już ustaliłyśmy fason.
Zaproponowałam rządek delikatnych pasujących w kolorze guziczków, które mogą subtelnie zdobić tył sukienki.
Zachwyciła się jak mala dziewczynka, która zdała sobie sprawę, że dotyka wiedzy dotąd jej nieznanej.
– Cieszę się, że się odważyłam, że mi nie przeszła ta potrzeba, jutro idę do fryzjera, by zmienić fryzurę. I jeszcze pytanie… na wieszaku w pracowni wisi futerko, czy mogę je przymierzyć ?
Przyglądała się sobie z uwagą stojąc przed lustrem, odwracała się, zmieniała odległości, uśmiechała do siebie wyraźnie zadowolona.
Kupuję je, będzie pierwszym ubraniem zmiany – powiedziała z uśmiechem.
Wychodząc, już w korytarzu dodała…
– Byłam przez ostatnie trzy miesiące w Hiszpanii, nasyciłam się kolorami i tutaj zauważyłam jak mi ich brakuje. Postanowiłam przenieść trochę Hiszpanii do swojego domu.
Umówiłyśmy się na przymiarkę ubrań, a ja zostałam z myślą, że za tą zmianą kryje się coś jeszcze…

lena-róż-002(1) lena-róż-003(1) lena-róż-004(1) lena-róż-005(1) lena-róż-006 lena-róż-007(1) lena-róż-008 lena-róż-009(1) lena-róż-010 lena-róż-011(1) Foto: Dominika Szymanek

Zerknij na moją drugą stronę - josz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.