Aktualności

Kobiecym okiem.

Moja klientka, której szyjemy ubrania od kilku lat, zadbana, elegancka, klasyczna w stylu, ceniąca własny wizerunek, wchodząc do mojej pracowni już na wstępie wręczyła mi torbę z rumianymi, dojrzałymi gruszkami.
– To z mojego prywatnego sadu, są soczyste, że aż sok po brodzie cieknie, powiedziała z miłym uśmiechem.
Usiadłyśmy przy szklance wody z malinami i miętą.
– Przyszłam z pytaniem, a właściwie pytaniami, chociaż najbardziej zależy mi na poradzie… – wyraźnie widziałam jej zakłopotanie.
Nie ponaglałam, nigdy tego nie robię.
– Jak pani wie, zwróciła się do mnie, wygląd, ładne otoczenie, piękne przedmioty odgrywają ważną rolę w moim życiu, dlatego przeszkadza mi, że mój partner nie dba o siebie, chodzi w obwisłych spodniach, spranych koszulach i wytartych marynarkach. Oczywiście zna moje zdanie na ten temat, ale tłumaczy się pracą bez kontaktu z klientami.
Rozmowa trwała, choć tak naprawdę mówiła ona a nie ja. Spytała…
– Czy jest szansa, żeby pani uszyła mu kilka ubrań?
Czasem zdarza się, ze moje klientki lub koleżanki szukają sposobu, by ubrać tych, którzy się słabo ubierają i do swego wyglądu nie przykładają wagi. Moim zdaniem nie wyniknie z tego nic pożytecznego, bo nie da się ubrać osoby wbrew jego woli.
Ja ubieram tych, którzy tego chcą, dbają o siebie i wiedzą jakie znaczenie ma wygląd. Innych nie przekonuję, bo wiem, że jest to kompletnie bezskuteczne.  W takiej mniej więcej formie odpowiedziałam.
Z niewolnika nie ma pracownika – powiedziała i sięgnęła po kolejny łyk wody a ja ugryzłam gruszę, której sok oblepił mi rękę.
I zaczęłyśmy rozmawiać o jedwabnej spódnicy w czerwone róże, która jest jej marzeniem od kilku dni.
07 kwiaty (15) IMG_4298 IMG_4319 IMG_4653 IMG_5043 img003 img010 img013(1) img015(2) img016 img017
Foto: Karolina Wydryszek

Zerknij na moją drugą stronę - josz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.