Aktualności

Drugie życie ukochanej sukienki.


IMG_0071

Czarny welur, ale nie taki byle jaki, tylko mięsisty, przytulny i w świetnym gatunku..

Mam ją od wielu lat, jest to jedno z pierwszych ubrań jakie kupiłam u Joli. I kłopot – welur jak to welur (a może i inne tkaniny też tak mają?) nie jest wieczny,  przetarły się rękawy na zgięciach i tak jakby trochę „wyłysiały”. Staram się tego nie zauważać, bo sukienka jest cudna i moja ulubiona, ale już widzę, że to widać.

IMG_0070 Sukienka jest dość długa, powłóczysta, lekko rozszerzona dołem…niby nic takiego, gdyby nie ręcznie wytrawione, jakimś niezwykłym sposobem, dekoracyjne wzory  z przodu i z tyłu…

Takie rękodzieło – arcydzieło Joli.
Sukienka jest taka, że jak nie wiem co na siebie włożyć, ona zawsze jest odpowiednia i świetnie się w niej czuję.
Nie ma mowy, żeby ją wyrzucić, bo wiem,że drugiej takiej mi nie zrobi, bo… „jakość weluru już nie ta” i chyba wytrawiać już jej się nie chce… Inny etap i robi już inne ubrania… A sukienka wisi już drugi rok nienoszona, no może czasami, jako otulenie się… Wtedy jest ważniejsza niż „łyse” rękawy. Co jakiś czas wracamy do tematu, to znaczy ja zaczynam „Może jednak Jolu coś wymyślisz?”. -Jola: „daj spokój, już się tego nie nosi, weluru nie mam, masz inne ubrania, też świetne…” i takie tam…

Aż do dzisiaj:IMG_0071
-Jola ” A może zachowamy sukienkę i tylko Ci zmienię rękawy? Ale nie na welurowe, bo czerń do czerni trudno dobrać, i nie mam takiego weluru,i nie będzie dobrze wyglądać,i trzeba jej zmienić „klimat” na bardziej współczesny…”

Jolu zgadzam się, rób co chcesz, tylko ją uratuj…

I uratowała…

 

Katarzyna Mitrut

Polub fanpage JOSZ!

Pytania, konsultacje i zamówienie ubrań w pracowni w Lublinie, tel.: 501 018 095

Zerknij na moją drugą stronę - josz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.