Aktualności

Moje spotkanie z Barbarą Hoff

Gdy na spotkaniu Bagaże Kultury w Teatrze Żydowskim (cykl, którego autorem i prowadzącym jest Remigiusz Grzela) zobaczyłam Panią Barbarę Hoff, natychmiast miałam skojarzenie związane z modą. Choć zaproszona została przez Remigiusza jako żona Leopolda Tyrmanda – bohatera spotkania, o którym opowiadała niezwykle obrazowo i ciekawie, to ja wciąż widziałam ją jako pierwszą w Europie projektantkę, której ubrania trafiały do masowego klienta. W tamtym czasie projektanci i wielcy krawcy szyli ubrania indywidualne. Niewiarygodne z punktu widzenia ówczesnego czasu, czyli głębokiej komuny.? A jednak…

Barbara Hoff – projektantka mody, której kolorowe ubrania rozjaśniały szare polskie ulice. Mieć coś z Hofflandu to było marzenie niemalże każdej Polki…, to jakby wygrać los na loterii. Hoffland, to nie tylko ubrania z lat 70. i 80. XX wieku, to poważne zjawisko społeczne. Gigantyczne kolejki w Juniorze przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, wyrywanie sobie ubrań, interwencja milicji, wrzaski i bicie się o ubrania, to obrazki z Hofflandem w roli głównej.

Szokujące?… Z dzisiejszej perspektywy na pewno tak… Jednak w tamtych przaśnych czasach ubrania z Hofflandu to był synonim wolności i powiew wielkiego świata. Materiały zdobywało się z tzw. rozdzielnika, nie było żadnych norm sprzyjających, więc praca była wręcz heroiczna. A gdy do tego dodam, że z kolekcji, które sprzedawało się na pniu, Pani Barbara Hoff nie miała korzyści materialnych i pracowała dla idei, to z dzisiejszego punktu widzenia jest to kompletnie niezrozumiałe i wręcz absurdalne.

Czy to można dziś zrozumieć?…

Mini spódnice, których wcześniej nie było w Polsce, ubrania z kolorowego sztruksu, lnu, flaneli, marynarki w kwiaty, które szokowały z nadmiaru ekstrawagancji, to niektóre przykłady ubrań tak pożądanych, że szturmujący tłum z chęci ich posiadania wybijał szyby.

Dzisiaj, patrząc na niektóre projekty Barbary Hoff, odnosi się wrażenie, że powstały wczoraj. Spodnie na szelkach z podniesionym stanem, marynarki oversize, sukienki w stylu folk, koszule w pasy z jednolitymi mankietami, długie do ziemi spódnice i wiele innych projektów, to przykłady ubrań, w których dziś można śmiało wyjść na ulicę i wzbudzą zasłużone zainteresowanie.

Jak to możliwe, po przeszło czterdziestu latach, że w ubraniach Barbary Hoff wciąż się czuje świeżość i atrakcyjny design?…

Moim zdaniem jest to wynik niebywałego talentu, instynktu przewidywania i czegoś nienazwanego, co posiadają wyczuwający zbliżające się trendy kreatorzy… Nie projektanci mody, a kreatorzy, dzięki którym obyczaje się zmieniają, a ulice nabierają nowego znaczenia.

post moje spotkanie z barbarą hoff

Polub fanpage JOSZ!

Pytania, konsultacje i zamówienie ubrań w pracowni w Lublinie, tel.: 501 018 095

Zerknij na moją drugą stronę - josz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.