Aktualności

Poczdam, piękny i ważny z wielu powodów

Istnieją miejsca, których historia splata się z losami ludzi, pokoleń a ich znaczenie posiada również ogromny kod kulturowy.

Ania Conte opisała historie pewnej willi w Poczdamie, pięknej a jednocześnie ważnej z wielu powodów…

Willa Schöningen

Poczdam – stolica liczącej 2 600 000 mieszkańców Brandenburgii – leży tuż za południowo-zachodnią granicą Berlina. Łączy go (a kiedyś dzielił) z Berlinem słynny z kilku filmów most na rzece Haweli – Glienicker Brücke – na którym Amerykanie i Rosjanie wymieniali szpiegów.  Most ten  zbudowany w 1907 roku z kratownic stalowych zastąpił zburzony – wbrew licznym protestom –  poprzedni kamienny most zaprojektowany w 1831 roku przez słynnego pruskiego królewskiego architekta o nazwisku Karl Friedrich Schinkel.

Na obu przyczółkach mostu od strony Berlina umieszczono na wysokich słupach dwa centaury.  Na drugim brzegu Haweli – już w Poczdamie – kończą go obustronne wysokie kolumnady.

001-pocz

Pierwszy dom za mostem nad Hawelą to jest właśnie Willa Schöningen, włączony na listę światowych zabytków jeden z elementów bogatego poczdamskiego kulturowego krajobrazu. Zaprojektował ją w roku 1843 inny znany pruski architekt  Ludwig Persius dla marszałka królewskiego K.W. von Schöninga. Od jego nazwiska pochodzi  do dzisiaj używana jej nazwa. Willa Schöningen była – nie tylko z powodu jej wyjątkowego położenia przy Glienicker Brücke – miejscem, gdzie przewijała się niemiecka historia ostatnich 170 lat, a losy jej kolejnych mieszkańców wplecione były w historyczne wydarzenia poszczególnych dziejowych okresów.

2a 2b 2

Zbudowana dla pruskiego arystokraty, nad wodą, z widokiem na dwa królewskie zamki (Schloss Glienicke i  Schloss Babelsberg) została sprzedana w 1871 roku bogatej żydowskiej rodzinie Jacoby, która mieszkała w niej przez kolejne pokolenia, aż do wybuchu II wojny światowej.

Ostatnimi właścicielami Willi była rodzina Wallich.

Córka Moritza Jacoby,  Anna,  w 1875 roku wyszła za mąż za Hermanna Wallicha. Hermann Wallich był doświadczonym bankierem. Georg von Siemens zatrudnił go w kierownictwie banku Deutsche Bank, w którym Wallich zbudował od podstaw struktury bankowe na wzór banków brytyjskich. Wallich był więc człowiekiem wpływowym i pozostawił widoczny ślad w rozwijającym się niemieckim społeczeństwie przemysłowym.

Po jego śmierci Willa Schöningen przeszła w ręce jego syna Paula. Paul nie wykazywał początkowo szczególnego zainteresowania bankowością, pisał wiersze i studiował filozofię, myśląc o karierze profesora uniwersyteckiego. Marzył przede wszystkim o asymilacji w społeczeństwie niemieckim, o akceptacji w niemieckich kręgach intelektualnych, co wówczas stawało się coraz trudniejsze z powodu nasilającego się w zawrotnym tempie antysemityzmu.  Z drugiej strony czuł się związany z inteligencją żydowską.

Porzucił w rezultacie plany uniwersyteckie i rozpoczął karierę bankową  w Banku J. Dreyfus & Co., którego był potem współwłaścicielem. W 1913 roku ożenił się, zgodnie ze swoim marzeniem o asymilacji,  z Niemką Hildegardą Rehmann. Małżeństwo miało dwóch synów i jedna córkę.

Po dojściu Hitlera do władzy życie Żydów w Niemczech stawało się coraz trudniejsze i niebezpieczniejsze. Żydzi byli stopniowo pozbawiani praw obywatelskich, majątku, byli coraz częściej aresztowani i zabijani. Szaleństwo „Kristallnacht” (Nocy Kryształowej) 9 listopada 1938 roku dało początek niewyobrażalnej wówczas zbrodni. Paul Wallich wysłał synów do Londynu i Nowego Jorku a córka wraz z niemieckim narzeczonym wyjechała do Argentyny.

Mimo finansowych możliwości Paul nie zdecydował się na  ucieczkę  z Niemiec. Głęboko dotknięty, rozczarowany i zrezygnowany, popełnił  dzień po  „Kristallnacht” samobójstwo, skacząc do Renu w Kolonii z mostu Hohenzollernów. W liście pożegnalnym do swojego adwokata napisał, że przypuszcza, iż nieżywy Żyd przestaje być Żydem. Myślal, że nie istniejąc ułatwi swoim dzieciom asymilację w społeczeństwie.

Po śmierci Paula jego niemiecka żona Hildegarda również opuściła Poczdam, udając się do syna do Nowego Jorku, i nigdy już nie wróciła do Willi.

W czasie wojny w opuszczonym przez właścicieli domu mieszkała rodzina dawnego dozorcy, która w miarę możliwości chroniła Willę  przed rabunkiem.

Za czasów NRD Willa Schöningen przeszła na własność państwa i utworzono w niej przedszkole. Większość dzieci przebywała w nim przez pięć dni w tygodniu, tylko na sobotę i niedzielę były one zabierane przez rodziców do domu.  Dzieci te pochodziły głównie z rodzin społecznie nieprzystosowanych.

Przy moście natomiast postawiono punkt kontrolny, ponieważ most stanowił  teraz granicę między NRD i Berlinem Zachodnim.

W 1961 roku, po odgrodzeniu Berlina Zachodniego od otaczającej go NRD wysokim betonowym murem i zaminowanym szerokim pasem granicznym, Willa Schöningen znalazła się w strefie zamkniętej i trzeba było mieć specjalną przepustkę, by zaprowadzić czy odebrać dziecko z przedszkola, ale funkcjonowało ono dalej. Przedszkolanki i inne pracownice przedszkola mogły, choć dyskretnie, bo było to zabronione, podglądać wymianę szpiegów;  z okien Willi widać było cały most z namalowaną w jego środku białą poprzeczną linią granicy niemiecko-niemieckiej.

Po szczęśliwym, prawie bezkrwawym, rozpadzie bloku państw socjalistycznych i rozebraniu Muru Berlińskiego, Glienicker Brücke stanowi znowu połączenie Berlina z Poczdamem. Znowu łączy, a nie dzieli. I ładnie prezentuje się w tej roli.

4b

Na początku lat dziewięćdziesiątych rozrzuceni po świecie potomkowie Paula odzyskali dawną własność rodzinną. Nie remontowany od lat i częściowo opuszczony dom był w bardzo złym stanie. Ponieważ nikt z żyjącej na trzech kontynentach rodziny nie chciał się w Willi osiedlić, sprzedano ją w 1997 roku.

Nowy właściciel pięknie ją odrestaurował.

Stojąca zaraz za mostem Willa Schöningen wita, jako pierwszy dom w Poczdamie, wjeżdżających od strony Berlina licznych przybyszów.

Willa Schöningen jest dzisiaj galerią sztuki (aktualna wystawa – Markus Lüperz – jeden z najważniejszych współczesnych malarzy niemieckich). Tu odbywają się spotkania z pisarzami czy ludźmi kultury. Jest również elegancka restauracja z tarasem i dużym ogrodem, gdzie wystawiane są rzeźby.

Tak oto- idąc według urbanistycznego porządku – można rozpocząć zwiedzanie bajkowej rezydencji królów pruskich nad rzeka Hawelą, czyli otoczonego licznymi jeziorami, lasami i parkami, graniczącego z Berlinem Poczdamu –  stusześćdziesięciotysięcznej stolicy Brandenburgii.

2a5b 5a

Fragmenty Muru Berlińskiego to dzisiaj obiekty sztuki

Tekst i zdjęcia Anna Kurowska-Conte

Anna Kurowska – Conte, wielokulturowa Europejka – Polka – Lublinianka, od ponad 30 lat mieszka za granica: w Niemczech w Monachium, w Holandii, we Włoszech i znowu w Niemczech, tym razem blisko Polski – w Poczdamie. Zajmuje się malarstwem i fotografia artystyczna. Jej mąż – Włoch pochodzący z wyspy Ischia – Polskę bardzo polubił i również świetnie czuje się w Lublinie.

Zerknij na moją drugą stronę - josz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.