Aktualności

Szykuję się do pokazu.

Przygotowuję się do pokazu w prestiżowym miejscu w Warszawie…
Jest to bardzo pracowity czas a jednocześnie święto z dużą domieszką tremy.
 Pracujemy nad kolekcją, wnosimy ostatnie poprawki, gładzimy, prasujemy, przyglądamy się uważnie.
Podchodzę do swojej kolekcji nadzwyczaj poważnie, nie ma mowy o żadnej fuszerce, spinaniu na agrafki i kończeniu w ostatniej chwili.
Zaczynam zawsze od tkanin, z których planuję zaprojektować stroje.
Tym razem jest to jedwab, prawdziwy, cieniutki, kolorowy, który w swej naturze łączy dwie siły – delikatność i moc zarazem.
 Uwielbiam go dotykać, przesuwać w dłoniach, to działa nieomal terapeutycznie. Kto tego nigdy nie robił, niech koniecznie spróbuje.
 Myśli się pojawiają i zostawiam tę, która podpowiada zwiewne sukienki, kobiece i zmysłowe. Nie lubię przesady w pokazywaniu kobiecych wdzięków, więc odkryję tu i tam ale tylko trochę, by pozwolić tajemnicy zrobić swoje.
 Jestem zadowolona, bo pomysł się trzyma mojej głowy i pokazuje kolejne odsłony. Nie popędzam, daję sobie czas na dojrzewanie koncepcji, to jest proces a nie wyścig.
Lubię to…
Nie biorę udziału w pokazach chaotycznych, nastawionych wyłącznie na show, podczas których profesjonalizm jest na dalekim planie, bo liczy się szok.
 Mam za sobą mnóstwo pokazów zrealizowanych w teatrach, na scenach operowych, wiodących miejscach wystawowych.
 Zawsze tak było, że scena była mi bliższa niż wybieg.
Od pewnego czasu nie brałam udziału w pokazach, odmawiałam. Teraz przyszedł czas, że mam na to wielką ochotę i przygotowuję kolekcję z radością. Tym bardziej, że mam do czynienia z profesjonalistami wysokiej klasy.
Jedwab…
jest krnąbrny i nieposłuszny, trzeba się z nim zmagać i poskromić go, bo inaczej nie pozwoli się ujarzmić. Trzeba wielkich umiejętności kroju i szycia, by się poddał i zachowywał właściwie.
Podczas przygotowywania kolekcji zawsze towarzyszy mi muzyka, bez której nie potrafię się obejść.
W tym przypadku słucham mojego ulubionego Malcolma McLarena, który jest absolutnym zaprzeczeniem jedwabnej duszy.
A może jednak nie, może to tylko pozór?
Kolekcja prawie gotowa, czas na jej ożywienie. Zapraszam do pracowni modelkę, która przymierza każdą sukienkę. Czuję się jak na premierze własnej sztuki, bo widzę każdą rzecz w ruchu. Modelka chodzi powoli i dynamicznie a za nią podąża falująca, zwiewna sukienka z metrami ułożonego według mojego pomysłu materiału.
Jakby tańczyła.
Kilka banalnych poprawek i spakowana kolekcja czeka na swój wieczór.
A ja razem z nią.

 

000300040005.jpg90008019002300240026

Foto: Dominika Szymanek

Zerknij na moją drugą stronę - josz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.