#

“Lubię być dobrze ubrana i korzystam z wiedzy osoby, która się na tym zna. Niektórych rozwiązań nigdy bym nie zauważyła, a więc nie zastosowała. Zdarza mi się krzyknąć z zachwytu, gdy włożę sukienkę kompletnie inną od dotychczasowych! To wizerunkowa niespodzianka, która daje mi wielką radość I rozwija mnie…

Mamy skłonność do rutyny, a ja lubię iść do przodu… Ubranie o tym świadczy… I makijaż i fryzura.

Nie odmładzam się na siłę, ale dbam o siebie, dopuszczam eksperymenty, bawię się tym… Nie chcę należeć do grupy kobiet, które określiły swoją kolorystykę i fasony ubrań i tkwią w tym przekonaniu aż do śmierci Jestem otwarta na nowe doznania.” Tak mówi Helen Mirren, która słynie z elegancji i efektownego wyglądu.

Ubiór, to nie tylko wielkie wyjścia, podczas których świecimy jak zorza polarna. To codzienny dzień, zwykle wyjścia na ulicę, bycie w domu, czyli w miejscach, które nie wymagają nadzwyczajnego stroju.

I tu tkwi sprawdzian naszego stosunku do samej siebie. Gdy nikt nas nie widzi…

Nie chodzi o pindrzenie się i brak swobody, wcale nie.

Bo przecież wygląd to świadectwo, które wystawiamy sobie samym – czy nas ktoś widzi, czy nie.

 

Wiem z obserwacji i przenikliwego oka, że nasz nastrój i dobre samopoczucie są lepsze, gdy jesteśmy zadowolone ze swojego wyglądu.  Dlaczego więc sobie tego odmawiać?

Nawet za zamkniętymi drzwiami swojego domu możemy wyglądać dobrze.

Wygodna sukienka w typie oversize, spodnie z bluzką z głęboko wszytymi rękawami, by nie uwierały, spódnica boho, mogą zastąpić leginsy z t-shirtem lub inne ubrania, które często sprane i zużyte i  powinny odejść do lamusa…

Że nie wspomniałam o dresach, które są wszechobecne i zostały uznane niemal za strój narodowy?

Poświęcę im nieco więcej uwagi… Dresy były, są i będą, nie ma z tym co dyskutować. Są niezbędne podczas biegania, treningów, na siłowni.  Jednak w żadnym razie nie do pracy, czy na jakiekolwiek wyjścia. I nie chodzi tu o brak luzu, lecz zwykły szacunek do siebie i innych. Do okoliczności, które są świętem.. Coś przecież musi odróżniać codzienny dzień od święta.

Ludzie zwalniają się z elegancji, która w żadnym razie nie musi być pompatyczna.

Kino, teatr, koncerty, nawet te najbardziej prestiżowe, spotkania towarzyskie, często wypełnione są ludźmi “wystrojonymi” w dresy.

Odbierają ważne nagrody ubrani w dresowy dress code połączony ze sportową czapką z daszkiem. Wszystko szybko, bez polotu, byle jak…

 

Rozmawiałam ostatnio, o sile wizerunku, z moją włoską koleżanką… Nie do pomyślenia jest, by we Włoszech przyjść do pracy czy na spotkanie towarzyskie, w stroju do joggingu.

We Francji, też. Można by też wymienić jako przykłady inne kraje. Jeśli się ktoś pojawi czasem, to sporadycznie, by wzbudzić zainteresowanie i trochę zamieszać.

Dekadę temu, ulica polska była różnokolorowa i różnorodna. Teraz panuje bez-kolor, a wszyscy ubrani są na jedno kopyto… Gdy pojawi się wyjątek, jest jak złota rybka na bezrybiu.

Oczywiście tych dobrze i z gustem ubranych, widać tu i tam, ale ich mała grupka nie zmieni wybijającej się beznamiętnej rzeszy szaro-burych i nijakich.

 

Częstym argumentem dotyczącym słabego wizerunku naszych rodaków, jest brak pieniędzy. Powtarzane jest to w kółko… Znam ludzi zamożnych bez polotu i fantazji, znam też takich, którzy pomimo skromnych środków finansowych, wyglądają jak milion dolarów! To wyłącznie kwestia chęci, dobrego nastawienia i umiejętności.

Że ktoś nie umie, nie potrafi? Jeśli nauczyłaś, nauczyłeś się pisać i liczyć, tego też się nauczysz.

Nie będziesz wizerunkowym wizjonerem czy geniuszem designu, ale ubierać się we własnym stylu nauczyć się możesz.

 

Na sam koniec podzielę się kilkoma cytatami twórczych ludzi:

 

“Dobry wygląd to też lepsze postrzeganie przez ludzi, których spotykam. Od sprzedawców w sklepie, ludzi w kolejce czy metrze, po lekarzy i pielęgniarki w szpitalu. Osoba dobrze ubrana dodaje sobie więcej splendoru, dzięki któremu inni mu sprzyjają.”

John Malkovich

 

„Moda nie istnieje wyłącznie w ubiorach. Moda jest na niebie, na ulicy, moda to idee, sposób życia, wszystko to, co się dzieje.”

Coco Chanel